Zbyt dużo emocji
Nie wiem co się dzieje... Jeszcze rano wszystko było w porządku.. Może to ja przesadzam? A może jednak jest jakiś problem?
Od rana wszystko szło pomyślnie, aż do momentu kiedy poprosiłam o możliwość założenia kulek.
- Mogę dziś włożyć kulki? Ostatnio było mi z nimi dobrze. Proszę..
-Wkładaj, ale coś jeszcze zrobisz.
- Co takiego?
-Chcę żebyś założyła klipsy na sutki i łechtaczkę i sprawdziła ile z nimi wytrzymasz.
Tak mniej-więcej wyglądała nasza rozmowa i na tych klipsach właśnie poległam.
Moje własne ambicje mnie przerosły. Byłam pewna, że wytrzymam dłużej, a tymczasem na łechtaczce ledwo 13 minut, na sutkach niespełna 40.
Dla jednych to dużo, dla mnie mało. Zawiodłam siebie, a co najgorsze, w głowie roją mi się myśli, że zawiodłam też Jego, mimo zapewnień, że tak nie jest...
Dotykanie się, czy jak kto woli masturbacja, zawsze sprawiały mi problem. Nie potrafię się dotykać, nieudane próby kończą się kilkudniową irytacją, więc tego nie robię.
Odmawiałam przez pięć dni. Wie jaki mam do tego stosunek, ale dziś miałam wrażenie, że jest zirytowany moją niechęcią do podjęcia próby. Wydaje mi się, że kontakt jest nie taki jak powinien.
Ja wiem, że praca, obowiązki, ale moja chora głowa dopisała sobie scenariusz i poczułam się odrzucona, a Jego milczenie nie pomagało.
Do końca pracy M. myślałam o tym cały czas. Spróbować i ryzykować irytację? Nie próbować i mieć względnie święty spokój?
-Spróbuj. Eksperymentuj z dotykiem.
Wybrałam bitwę z irytacją i ją przegrałam. Proponuję przez kilka następnych dni bez kija się nie zbliżać.
Ogólna sytuacja "życiowa" też nie jest najlepsza. Czuję się przytłoczona codziennością. Dziś moje emocje po prostu nie wytrzymały i musiały znaleźć sobie upust. Jeszcze kilka dni i przejdzie.
Tymczasem idę pochlipać w poduszkę. W końcu towar wybrakowany jest nic nie warty, prawda?
Jeszcze kilka dni. Dam radę. Ogarnę.
Potrzebuję Twojego spokojnego głosu. Bardziej.
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping...
Od rana wszystko szło pomyślnie, aż do momentu kiedy poprosiłam o możliwość założenia kulek.
- Mogę dziś włożyć kulki? Ostatnio było mi z nimi dobrze. Proszę..
-Wkładaj, ale coś jeszcze zrobisz.
- Co takiego?
-Chcę żebyś założyła klipsy na sutki i łechtaczkę i sprawdziła ile z nimi wytrzymasz.
Tak mniej-więcej wyglądała nasza rozmowa i na tych klipsach właśnie poległam.
Moje własne ambicje mnie przerosły. Byłam pewna, że wytrzymam dłużej, a tymczasem na łechtaczce ledwo 13 minut, na sutkach niespełna 40.
Dla jednych to dużo, dla mnie mało. Zawiodłam siebie, a co najgorsze, w głowie roją mi się myśli, że zawiodłam też Jego, mimo zapewnień, że tak nie jest...
Dotykanie się, czy jak kto woli masturbacja, zawsze sprawiały mi problem. Nie potrafię się dotykać, nieudane próby kończą się kilkudniową irytacją, więc tego nie robię.
Odmawiałam przez pięć dni. Wie jaki mam do tego stosunek, ale dziś miałam wrażenie, że jest zirytowany moją niechęcią do podjęcia próby. Wydaje mi się, że kontakt jest nie taki jak powinien.
Ja wiem, że praca, obowiązki, ale moja chora głowa dopisała sobie scenariusz i poczułam się odrzucona, a Jego milczenie nie pomagało.
Do końca pracy M. myślałam o tym cały czas. Spróbować i ryzykować irytację? Nie próbować i mieć względnie święty spokój?
-Spróbuj. Eksperymentuj z dotykiem.
Wybrałam bitwę z irytacją i ją przegrałam. Proponuję przez kilka następnych dni bez kija się nie zbliżać.
Ogólna sytuacja "życiowa" też nie jest najlepsza. Czuję się przytłoczona codziennością. Dziś moje emocje po prostu nie wytrzymały i musiały znaleźć sobie upust. Jeszcze kilka dni i przejdzie.
Tymczasem idę pochlipać w poduszkę. W końcu towar wybrakowany jest nic nie warty, prawda?
Jeszcze kilka dni. Dam radę. Ogarnę.
Potrzebuję Twojego spokojnego głosu. Bardziej.
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping...
musisz nauczyć się jednej rzeczy... albo w sumie dwóch.
OdpowiedzUsuńpierwsza: cierpliwość. nie wszystko naraz, bo co nagle - to po diable.
po drugie - wiem, że jesteś otwarta na eksperymenty oraz na wszystko, co może dawać klimat.
blokada, którą masz w głowie jest takim murem, który Ty sama musisz przeskoczyć. On na pewno da Ci niejeden raz motywację do tego. by to zrobić.
irytacja - jest zrozumiała. ale samodzielna ocena w stylu "wybrakowany towar" - to On o tym decyduje, a jestem pewna, że absolutnie tak nie myśli.
niejedno wspaniałe przed Tobą, porażki również. ich rola to motywacja do przyszłego ich niepopełnienia a nie do samokopania się.
więc, jak Cię proszę - przestań sama się kopać i podnoś się z tej podłogi. ok? :)
Jeszcze kilka dni i stanę na nogi. Obiecuję
Usuńtrzymam Cię za słowo :*
UsuńKochanie ja Cię proszę jaki towar wybrakowany ?? Normalnie za takie myśli mam ochotę Ci zlać tyłek a potem przytulić... kochana na wszystko przyjdzie czas, cierpliwości, nie wszystko naraz. A irytacja jeszcze nie jeden czy dwa razy będzieCi towarzyszyć Ale z Odpowiednią osobą zwalczysz irytację i swój obronny mur który tworzylas, ale nie zrobisz tego w godzina czy dzień to potrwa ..
OdpowiedzUsuńA teraz proszę nosek do góry :*
Dołączę do dziewczyn...cierpliwości. bez niej będzie tylko więcej irytacji. I powiem jeszcze coś co mi Pan powtarzał aż do znudzenia ;) "jak czegoś nie wiesz, zapytaj, a nie wymyślasz sobie odpowiedź". Dodam tylko że zazwyczaj te moje wymyślone odpowiedzi nijak miały się do prawdy.
OdpowiedzUsuńJa również dołączam do poprzedniczek
OdpowiedzUsuńCierpliwości ..
A skoro sama nie lubisz się dotykać, zacznijcie wspólnie. Skojarzenie własnego dotyku , pomieszanego z dotykiem Pana, zostanie w głowie.... i potem własny, stanie się Jego dotykiem..
I to Pan ocenia, nie Ty sama ! Własnymi wyobrażeniami nie raz robimy sobie krzywdę.
Poproś o pomoc w nauczeniu i zlikwidowaniu problemu ..:*