Zdjęcia, których nie było.
Już jakiś czas temu rozmawialiśmy o zdjęciach, ale nie było mowy bym się na nie zgodziła. Nie potrafię pozować, nie potrafię współgrać z aparatem.
Temat powrócił całkiem niedawno, dzięki pewnej kochanej osóbce. Złapałam lepszy kontakt z Panem S., spędziliśmy sporo czasu na rozmowach ( nadal wierzę, że nie zawalił przez to swoich zobowiązań), aż w końcu padł termin: 13.01.19. Pasował idealnie. Po ustaleniu terminu wszystko nabrało tempa, stało się bardziej realne. Dzień przed spotkaniem zasugerował, że miłoby było, gdybym miała w sobie kulki. Dlaczegoby nie? ;)
Konieczność wstania o 6:30 rano, nie jest dla mnie idealną perspektywą poranka, ale w tym dniu ekscytacja wzięła górę i już o 6:06 byłam na nogach.
Poranna toaleta, delikatny makijaż, ogólne ogarnięcie- chyba wyglądam dobrze.
Wspominałam, że mój samochód podczas ważnych wyjazdów lubi robić mi psikusy? Oczywiście nie obyło się bez nich tego dnia (na szczęście podstawy mechaniki znam jeszcze z dzieciństwa, kiedy z tatą grzebałam w garażu;) ).
Przez niedogadanie się, droga do S. zajęła więcej niż było planowane, ale nic straconego.
Na miejscu czułam, że stres zżera mnie od środka. Zarówno Pan S. jak i A. powinni smażyć się w piekle za potęgowanie tego uczucia.
Czas zacząć wiązać. Kiedyś wspomniałam S. , że chciałabym nauczyć się sztuki kinbaku. Oczywiście o tym nie zapomniał. Naszą wspaniałą modelką była A. Mój nauczyciel uważnie pilnował każdego mojego kroku, ale niestety nie obyło się bez kilku potknięć.
Przyszła kolej na wiązanie mnie i odpłynęłam. To fantastyczne uczucie, czuć się bezpiecznie w ramionach kogoś, kto po związaniu cię, mógłby zrobić wszystko. Myślę, że to właśnie wtedy poczułam to, o czym rozmawialiśmy dnia poprzedniego.
Jego skupienie było cudowne, a każdy ruch przemyślany, choć twierdził, że to co wyczynia ze sznurkami na moim ciele, to totalna improwizacja.
Zaczęli mnie rozwiązywać i kiedy został ostatni sznurek do ściągnięcia, nowy pomysł wpadł do głowy Pana S.
Reszty zdarzeń nie pamiętam w kolejności w jakiej się działy. Zapewne emocje wciąż mieszają mi w głowie.
Kazał wstać, zaprowadził w inne miejsce, kazał uklęknąć. Mam okropne łaskotki na całym ciele, perfidnie to wykorzystali, ale w pewnym momencie to był po prostu dotyk. Cudowny dotyk, który powodował dreszcze. Nie sądziłam, że moje ciało potrafi tak reagować.
Trzcinka, kijek, szpicruta- połączenie genialne, wciąż czuję swój tyłek<3
Do zakładania obroży zazwyczaj podchodziłam sceptycznie. Bo przecież co może oznaczać kawałek skóry na szyi? A no może oznaczać bardzo wiele, kiedy zakłada ją odpowiednia osoba. Jest pierwszym mężczyzną, któremu na to pozwoliłam.
Niestety czas minął szybko i musiałam zbierać się do drogi powrotnej .
Mimo, że nie ma między nami oficjalnych deklaracji, nie jest moim Panem, ani ja jego suką, to oboje czujemy, że idzie to w dobrą stronę.
Dziękuję S. za ten dzień i emocje, których pozwoliłeś mi doświadczyć.
Dziękuję A. za to, że wspierałaś mnie w przeżywaniu tych fantastycznych chwil.
PS Robisz genialny kompot.
PPS Nastepnym razem poproszę bez "farfocli" :D
No i gdzie te zdjęcia?!
Temat powrócił całkiem niedawno, dzięki pewnej kochanej osóbce. Złapałam lepszy kontakt z Panem S., spędziliśmy sporo czasu na rozmowach ( nadal wierzę, że nie zawalił przez to swoich zobowiązań), aż w końcu padł termin: 13.01.19. Pasował idealnie. Po ustaleniu terminu wszystko nabrało tempa, stało się bardziej realne. Dzień przed spotkaniem zasugerował, że miłoby było, gdybym miała w sobie kulki. Dlaczegoby nie? ;)
Konieczność wstania o 6:30 rano, nie jest dla mnie idealną perspektywą poranka, ale w tym dniu ekscytacja wzięła górę i już o 6:06 byłam na nogach.
Poranna toaleta, delikatny makijaż, ogólne ogarnięcie- chyba wyglądam dobrze.
Wspominałam, że mój samochód podczas ważnych wyjazdów lubi robić mi psikusy? Oczywiście nie obyło się bez nich tego dnia (na szczęście podstawy mechaniki znam jeszcze z dzieciństwa, kiedy z tatą grzebałam w garażu;) ).
Przez niedogadanie się, droga do S. zajęła więcej niż było planowane, ale nic straconego.
Na miejscu czułam, że stres zżera mnie od środka. Zarówno Pan S. jak i A. powinni smażyć się w piekle za potęgowanie tego uczucia.
Czas zacząć wiązać. Kiedyś wspomniałam S. , że chciałabym nauczyć się sztuki kinbaku. Oczywiście o tym nie zapomniał. Naszą wspaniałą modelką była A. Mój nauczyciel uważnie pilnował każdego mojego kroku, ale niestety nie obyło się bez kilku potknięć.
Przyszła kolej na wiązanie mnie i odpłynęłam. To fantastyczne uczucie, czuć się bezpiecznie w ramionach kogoś, kto po związaniu cię, mógłby zrobić wszystko. Myślę, że to właśnie wtedy poczułam to, o czym rozmawialiśmy dnia poprzedniego.
Jego skupienie było cudowne, a każdy ruch przemyślany, choć twierdził, że to co wyczynia ze sznurkami na moim ciele, to totalna improwizacja.
Zaczęli mnie rozwiązywać i kiedy został ostatni sznurek do ściągnięcia, nowy pomysł wpadł do głowy Pana S.
Reszty zdarzeń nie pamiętam w kolejności w jakiej się działy. Zapewne emocje wciąż mieszają mi w głowie.
Kazał wstać, zaprowadził w inne miejsce, kazał uklęknąć. Mam okropne łaskotki na całym ciele, perfidnie to wykorzystali, ale w pewnym momencie to był po prostu dotyk. Cudowny dotyk, który powodował dreszcze. Nie sądziłam, że moje ciało potrafi tak reagować.
Trzcinka, kijek, szpicruta- połączenie genialne, wciąż czuję swój tyłek<3
Do zakładania obroży zazwyczaj podchodziłam sceptycznie. Bo przecież co może oznaczać kawałek skóry na szyi? A no może oznaczać bardzo wiele, kiedy zakłada ją odpowiednia osoba. Jest pierwszym mężczyzną, któremu na to pozwoliłam.
Niestety czas minął szybko i musiałam zbierać się do drogi powrotnej .
Mimo, że nie ma między nami oficjalnych deklaracji, nie jest moim Panem, ani ja jego suką, to oboje czujemy, że idzie to w dobrą stronę.
Dziękuję S. za ten dzień i emocje, których pozwoliłeś mi doświadczyć.
Dziękuję A. za to, że wspierałaś mnie w przeżywaniu tych fantastycznych chwil.
PS Robisz genialny kompot.
PPS Nastepnym razem poproszę bez "farfocli" :D
No i gdzie te zdjęcia?!
Jeśli będziesz szczęśliwa i będą z tego cudowne wspomnienia mogę się smażyć w piekle :)
OdpowiedzUsuńNie dziękuj, naprawdę nie masz za co zrobiłam to z wielką przyjemnością; )
Moja kochana :*
Usuń